| Data wpisu | 9.03.2010 r. | ||
| Tytuł | Prognoza ZUS - nie dla idiotów Jak co roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych ogłosił pięcioletnią prognozę wpływów i wydatków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. I jak co roku większość mediów ograniczyła się do krzykliwych nagłówków typu "ZUS tonie". Czy ktoś wreszcie zrozumie co w tej prognozie jest zapisane? |
||
| Treść | Zakład Ubezpieczeń Społecznych zobowiązany jest do sporządzania prognoz aktuarialnych na podstawie przepisów ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Co trzy lata mamy obowiązek przedstawiać długoterminową (50-letnią) prognozę wpływów i wydatków funduszu emerytalnego, a każdego roku średnioterminową (5-letnią) prognozę wpływów i wydatków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. System ubezpieczeń społecznych w Polsce finansowany jest z kilku źródeł, a budżet państwa jest właśnie jednym z tych źródeł. Budżet nie dotuje systemu ubezpieczeniowego z konieczności, tylko na podstawie woli politycznej. Dziesięć lat temu politycy całkiem świadomie określili warunki umowy określającej podział kosztów pomiędzy ubezpieczonych a podatników. Nie można zatem mówić w tym przypadku o "deficycie" albo o "dziurze budżetowej". Co to wszystko oznacza dla przeciętnego emeryta? Dokładnie nic. Prognoza ZUS jest jednym ze źródeł z informacji dla polityków odpowiedzialnych za kształtowanie polityki społecznej, które pozwalają oceniać efektywność funkcjonowania systemu emerytalnego i jego bezpieczeństwo. Mówiąc prościej - prognoza jest czymś w rodzaju wskazówek pilota dla kierowcy rajdowego, czy ma dodać więcej gazu, czy może raczej hamować, żeby bezpiecznie przejechać trudny zakręt. Przewidywany w prognozie poziom dotacji do FUS nie stanowi żadnego zagrożenia dla funkcjonowania systemu. ZUS ma dzięki temu zagwarantowane pokrycie wszystkich zaplanowanych wydatków. Emeryci i renciści mogą więc spać spokojnie - nikt nie zabierze im ich pieniędzy.
|
||